Powrót     Strona Główna Rodziny 
			Polskiej
Nie milkną głosy oburzenia na zbrodniczy projekt ustawy zaprezentowany kilka tygodni temu przez byłą senator SLD Marię Szyszkowską

Fundusz spójności czy niedostępności

 

Administracja państwowa "poległa" w zetknięciu z unijnym Funduszem Spójności. W pierwszym roku członkostwa Polska nie uzyskała ani jednego euro na nowe projekty, a owe projekty uzyskały w Komisji Europejskiej jedynie warunkową akceptację.

 

Pozyskanie przez Polskę w pierwszym roku członkostwa środków z unijnego Funduszu Spójności zakończyło się całkowita klapą - wynika z kontroli przeprowadzonej przez NIK. Komisja Europejska nie przekazała w tym czasie Polsce ani jednego euro na nowe projekty inwestycyjne. Co więcej - spośród zaakceptowanych przez Komisję Europejską w 2004 r. 31 projektów inwestycyjnych - 26 zyskało akceptację... warunkowo. Oznacza to, że jeśli Polska nie spełni postawionych wymagań - na wsparcie nie ma co liczyć. Jakie to wymagania?

Rzecz w tym, że Polska nie dołączyła do projektów wymaganych przez prawo unijne ocen oddziaływania inwestycji na środowisko. W ocenie takiej powinien być uwzględniony m.in. czynnik społeczny, tj. głos mieszkańców i samorządów, na których terenie powstaje inwestycja. W tym znajduje się odpowiedź, dlaczego takich dokumentów nie załączono do wniosków. Otóż dlatego, że administracja rządowa uparła się forsować projekty wyjątkowo niekorzystne dla środowiska naturalnego, które nie mają szans na akceptację mieszkańców i ekologów. Chcąc obejść europejskie prawo, rząd przy wsparciu Sejmu doprowadził do zmian m.in. w ustawie Prawo ochrony środowiska i tzw. specustawie drogowej, które eliminowały z postępowania "czynnik społeczny". Bruksela jednak zażądała od Polski dostosowania prawa wewnętrznego do unijnych dyrektyw. Nowelizacja Prawa ochrony środowiska przeprowadzona w maju tego roku została w Brukseli wzięta pod lupę. Dopiero we wrześniu otrzymamy odpowiedź, czy obecne przepisy czynią zadość wymaganiom. Tymczasem już w sierpniu spłynie do Ministerstwa Gospodarki i Pracy kolejna seria projektów infrastrukturalnych przygotowanych w większości jeszcze przed nowelizacją, które Komisja Europejska zaakceptuje "warunkowo", o ile w ogóle nie odrzuci... I znów przyobiecane Polsce w unijnym budżecie 4,2 miliarda euro z Funduszu Spójności przejdzie nam koło nosa, przy czym unijną składkę w wysokości 2,5 mld euro nadal będziemy płacić.

Bruksela już raz pokazała, że bynajmniej nie spieszy się z wydawaniem pieniędzy. W traktacie akcesyjnym zamieszczono mianowicie zapis, że przyznane, a niewykorzystane przez nas środki przedakcesyjne z funduszu ISPA po akcesji przejdą automatycznie do Funduszu Spójności. W ten sposób dwa razy "podarowano" nam ten sam miliard euro. Dla Brukseli była to czysta oszczędność, dla beneficjentów pomocy zaś - kłopot, ponieważ w trakcie procesu inwestycyjnego musieli zmieniać procedury i zawierać nowe porozumienia, by sprostać ostrzejszym wymaganiom. Zmianą taką objętych zostało aż 70 projektów. Pieniądze z dawnego funduszu przedakcesyjnego ISPA są obecnie jedyną pomocą, jaką realnie otrzymujemy w ramach Funduszu Spójności.

NIK oceniła, że administracja państwowa jest nieprzygotowana do obsługi środków z Funduszu Spójności. Projekty napływają do MGiP z opóźnieniem, Ministerstwo Finansów nie wdrożyło systemu informatycznego SIMIK, niezbędnego do zarządzania pomocą, rachunki w NBP konieczne do obsługi funduszy otwarte zostały dopiero w grudniu ub. roku. Nie zagwarantowano ciągłości finansowania inwestycji, przez co trzeba wykonawcom płacić kary umowne. Resorty gospodarki i środowiska borykają się z problemem fluktuacji kadr, które - gdy tylko zdobędą doświadczenie - uciekają do pracy w Brukseli lub w samorządach lokalnych. Zdaniem dyr. Czesławy Rudzkiej-Lorentz, dzieje się tak za sprawą stosunkowo niewysokich płac w tych ministerstwach, częstych reorganizacji oraz złych warunków lokalowych.

Fundusz Spójności ma wspierać realizację dużych, powyżej 10 milionów euro, inwestycji infrastrukturalnych w dziedzinie transportu i ochrony środowiska. Mogą z niego korzystać kraje, w których dochód na jednego mieszkańca nie przekracza 90 proc. unijnej średniej.

Małgorzata Goss

 

 

Nasz Dziennik z 24 czerwca 2005

http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20050624&id=po01.txt

 


Powrót
|  Aktualności  |  Prawo do życia  |  Prawda historyczna  |  Nowy wymiar heroizmu  |  Kultura  | 
|  Oświadczenia  |  Zaproszenia  |  Głos Polonii  |  Fakty o UE  |  Antypolonizm  |  Globalizm  | 
|  Temat Miesiąca  |  Poznaj Prawdę  |  Bezrobocie  |  Listy  |  Program Rodziny Polskiej  | 
|  Wybory  |  Samorządy  |  Polecamy  | 
|  Przyroda polska  |  Humor  | 
|  Religia  |  Jan Paweł II  | 
do góry