Powrót     Strona Główna Rodziny 
			Polskiej
Do działów Aktualności i Fakty o UE

CSU przeciw nakłanianiu do "pracy" w domach publicznych

Nie zmuszać do prostytucji

 

Nowe zapisy, które uniemożliwią pracownikom Urzędu Pracy w Niemczech (nawet w teorii) zmuszanie kobiet pobierających zasiłek dla bezrobotnych do podjęcia pracy uwłaczającej ich godności, chcą wprowadzić posłowie Unii Chrześcijańsko-Społecznej (CSU). Nawet urzędnicy państwowi przyznają, że istnieje taka możliwość. Rzeczywistością natomiast okazały się już próby karania kobiet przez państwowe urzędy za odmowę pracy np. w barze nocnym o podejrzanej reputacji czy przy werbowaniu kobiet do... domów publicznych.

 

Poseł do Bundestagu Johannes Singhammer (CSU), który jest jednocześnie ekspertem frakcji CDU/CSU do spraw rodziny, zamierza doprowadzić do takiej nowelizacji obowiązującego prawa, aby nie było (nawet teoretycznie) możliwości zmuszania kobiet do podjęcia, czy nawet zaproponowania przez urzędy pracy, zajęcia uwłaczającego ich godności.

"Musi zostać prawnie zagwarantowane, iż agencje pracy nie będą mogły szukającej pracy bezrobotnej kobiecie proponować zajęcia w branży pornograficznej" - stwierdził Singhammer w wypowiedzi dla tygodnika "Focus". Niestety, nie udało nam się z nim skontaktować. Ulrike Kardenbach (referent frakcji parlamentarnej CDU/CSU i pracownik biura poselskiego Johannesa Singhammera) potwierdziła w rozmowie z "Naszym Dziennikiem", że partia CSU popiera jego pomysł i zamierza wystąpić do Bundestagu z propozycją zmiany prawa w tej dziedzinie. - Jeszcze nie jest dokładnie znany termin i forma dalszego działania w tej sprawie, gdyż najpierw musimy poczekać, aż rząd opublikuje tak zwany "Evaluation Bericht" dotyczący "Prostitutionsgesetz" (czyli opublikuje wynik badań naukowych na temat wpływu nowych przepisów na obowiązujące prawo) - powiedziała nam Kardenbach. Jej zdaniem, finalizacja tej sprawy nastąpi na początku przyszłego roku, kiedy to władze zapowiadają publikację "Evaluation Bericht".

 

Nakłanianie do prostytucji legalne

 

Według obowiązującej od 2005 roku w Niemczech reformy rynku pracy (zatytułowanej "Harz IV"), jeżeli osoby pobierające przez długi okres czasu zasiłek dla bezrobotnych odmówią przyjęcia proponowanego im zatrudnienia przez urzędy pracy, to bardzo łatwo mogą utracić dotychczasową pomoc socjalną. Obecnie występuje obowiązek podjęcia zaoferowanej przez agencję zatrudnienia pracy, nawet wtedy, gdy nie jest ona zgodna z wykształceniem lub bezpośrednią wolą bezrobotnego. Odmówienie podjęcia pracy grozi utratą części zasiłku lub w dalszej konsekwencji całkowitym jego odebraniem.

W styczniu 2002 roku weszły w życie przepisy, które uznają prostytucję za normalnie funkcjonujący w kraju zawód ze wszelkimi tego konsekwencjami: ubezpieczeniem zdrowotnym i socjalnym, a także możliwością składania kobietom (przynajmniej teoretycznie) ofert pracy w domach publicznych, lub w branży związanej z ich działaniem, np. w działających tam restauracjach.

Nowe przepisy miały pomóc prostytutkom korzystać z prawa pracy, a także uzyskać ubezpieczenie i ewentualną rentę, ale jak się okazało - rzeczywistość znacznie odbiegła od tych założeń. Po pierwsze, tylko znikoma część prostytutek zdecydowała się na legalizację swojego procederu, a po drugie, z prawnego punktu widzenia zaistniało duże (choć jak zapewniają urzędnicy jedynie teoretyczne) niebezpieczeństwo, że niemieckie urzędy pracy mogą proponować kobietom "pracę" prostytutki.

Zdaniem hamburskiej adwokat Mechthild Garweg - zgodnie z literą prawa obecnie "zawód" prostytutka może być (a nawet powinien) zarejestrowany w urzędach pracy. Urzędy te (jeżeli tylko zechcą), zgodnie z prawem mogą zaproponować takie "zajęcie" niepracującym kobietom. - To zależy jedynie od podejścia urzędnika - twierdzi hamburska prawniczka.

 

Nie tylko teoria...

 

Prasa niemiecka, brytyjska opisywały przypadki prób oferowania bezrobotnym kobietom przez niemieckie urzędy pracy w barach i restauracjach znajdujących się w domach publicznych lub jako sprzątaczki w tego typu lokalach albo też jako barmanki w barach "topless" czy też przy tzw. sekstelefonie. "Daily Telegraph" opisał przypadek pewnej bezrobotnej 25-letniej kobiety, która odmawiając pracy w nocnym barze "o podejrzanej reputacji", otrzymała list z urzędu pracy, w którym zagrożono jej utratą zasiłku.

Hamburski "Stern", berliński "Kurier" i monachijski "Sueddeutsche Zeitung" na początku sierpnia tego roku opisały przypadek Thei S., której agencja pracy zaproponowała zatrudnienie w tzw. branży erotycznej. Urząd zaoferował matce dwojgu dzieci tak zwaną minipracę (mini-job) w agencji medialnej, która miałaby polegać na werbowaniu kobiet do nocnych lokali i domów publicznych... Thea S. nie przyjęła propozycji i zaangażowała adwokata. Sprawę wygrała, a urząd pracy z oferty się wycofał i przesłał jej przeprosiny.

"Sueddeutsche Zeitung" opublikował wydane przez ówczesnego szefa agencji pracy Mercella Raschkego oświadczenie, w którym przeprasza kobietę i zapewnia, że taki przypadek się nie powtórzy, a urzędy pracy nie będą więcej oferowały pracy w branży erotycznej.

Hamburska adwokat Mechthilda Garweg, specjalizująca się w sprawach rodzinnych, już kilka miesięcy temu opisywała również inne przypadki, gdzie kobiety dostawały od urzędników oferty pracy jako "erotyczne modelki" lub przy tzw. sekstelefonie. W większości przypadków urzędnicy ostrzegali bezrobotne kobiety, że w razie odmowy utracą część zasiłku dla bezrobotnych lub jego całość.

 

Wykluczyć nawet możliwość

 

Urzędnicy wszystkich niemieckich urzędów pracy są doskonale przeszkoleni i nigdy takiej oferty by nie złożyli i nie złożą - zapewniał rzecznik Federalnej Agencji Pracy w Norymberdze Heinz Uberlach, pytany przez nas o taką możliwość. - Z moralnego i ludzkiego punktu widzenia jest nie do pomyślenia złożenie takiej oferty - zapewniał nas Uberlach. Przyznał jednak, że jest możliwe, aby kobieta otrzymała ofertę pracy w barze lub restauracji w nocnym klubie lub agencji, "ale nie jako prostytutka". Przyznał również, że teoretycznie możliwe jest także odebranie świadczeń kobiecie, która odmówi przyjęcia pracy w domu publicznym.

Podobną opinię przedstawiła mecenas Margarete Hoffmann z kancelarii "RAtin. M. Hoffmann" w Paderborn, która również potwierdziła, że teoretycznie nie można wykluczyć takiego rozwiązania.

Dlatego politycy CSU nie chcą czekać na potwierdzenie obaw, że zmuszanie lub oferowanie przez niemieckie urzędy pracy w branży prostytucji stanie się faktem, i wolą zastosować się do przysłowia: "Vertrauen ist Gut aber Kontrolle ist Bessergo - "Zaufanie jest dobre, ale kontrola jest lepsza". Dlatego zamierzają prawnie wykluczyć taką ewentualność poprzez zastosowanie odpowiednich przepisów.

Waldemar Maszewski, Hamburg

 

Nasz Dziennik, czwartek, 9 listopada 2006, Nr 262 (2672)

http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=sw&dat=20061109&id=sw03.txt


Powrót
|  Aktualności  |  Prawo do życia  |  Prawda historyczna  |  Nowy wymiar heroizmu  |  Kultura  | 
|  Oświadczenia  |  Zaproszenia  |  Głos Polonii  |  Fakty o UE  |  Antypolonizm  |  Globalizm  | 
|  Temat Miesiąca  |  Poznaj Prawdę  |  Bezrobocie  |  Listy  |  Program Rodziny Polskiej  | 
|  Wybory  |  Samorządy  |  Polecamy  | 
|  Przyroda polska  |  Humor  | 
|  Religia  |  Jan Paweł II  | 
do góry