Powrót     Strona Główna Rodziny 
			Polskiej
Do działu Aktualności

Zagrożenie korupcją w instytucjach unijnych

jest wcale nie mniejsze niż w naszej polskiej administracji

Unia Europejska bez kontroli

Janusz Wojciechowski

 

Unia Europejska, moloch, który w ciągu najbliższych siedmiu lat przeprowadzi przez swoje tryby kwotę ponad 800 miliardów euro, funkcjonuje praktycznie bez kontroli. System kontrolny, owszem, istnieje, ale jest on powierzchowny i dotyczy głównie spraw księgowych. Zasadnicza działalność instytucji unijnych, mająca wpływ na nasze codzienne życie, w gruncie rzeczy nie jest kontrolowana. Co gorsza, nawet ta obecnie słaba kontrola w projekcie konstytucji europejskiej ulega dalszemu osłabieniu.

 

Europejska NIK

Instytucją kontrolną Unii Europejskiej jest Europejski Trybunał Obrachunkowy z siedzibą w Luksemburgu. To jest taki europejski NIK, składający się z 27 audytorów, po jednym z każdego kraju członkowskiego, i oczywiście z kilkusetosobowej rzeszy personelu pomocniczego. Trybunał sprawdza corocznie wykonanie budżetu przez wszystkie instytucje unijne. Przeprowadza również kontrole w krajach członkowskich i bada prawidłowość wydawania unijnych pieniędzy w ramach wielu różnych funduszy. Sprawozdania Trybunału są rozpatrywane w Parlamencie Europejskim, zajmuje się tym głównie Komisja do spraw Kontroli Budżetu.

W zakresie kompetencji Trybunał Obrachunkowy różni się jednak od naszej Najwyższej Izby Kontroli w sposób zasadniczy. NIK kontroluje praktycznie całą działalność administracji publicznej, zarówno rządowej, jak i samorządowej. Wszystko, co robi władza publiczna, włącznie z największymi jej tajemnicami, podlega kontroli. Zakres tej kontroli jest szeroki, obejmuje nie tylko sprawy finansowe, ale i merytoryczne. Jeśli NIK kontroluje na przykład policję, to sprawdza nie tylko jej księgowość, ale też ocenia wykonywanie zadań merytorycznych, np. czy policja właściwie reaguje na zawiadomienia o przestępstwach, czy przestrzega praw osób zatrzymanych itp. W kontroli szpitali bada się nie tylko wydatki na zakup sprzętu medycznego, ale również to, czy prawa pacjenta są należycie przestrzegane. W kontrolach agend rządowych badane jest nie tylko wykonanie budżetu, ale również realizowanie wszelkich zadań, jakie na dany urząd nakłada obowiązujące prawo.

 

Kontrola powierzchowna i płytka

Europejski Trybunał Obrachunkowy ma kompetencje znacznie węższe. Zajmuje się on badaniem rachunków instytucji unijnych, dokonuje oceny ich dochodów i wydatków, a głównym plonem jego pracy jest tak zwany DAS, czyli dokument poświadczający wiarygodność ksiąg rachunkowych kontrolowanej instytucji. Jeśli księgi są wiarygodne, przyjmuje się, że instytucja działa dobrze. Tymczasem w księgach wszystko może być w porządku, a w instytucji mogą kwitnąć marnotrawstwo i korupcja. I nierzadko kwitną. Zagrożenie korupcją w instytucjach unijnych jest wcale nie mniejsze niż w naszej polskiej administracji.

Europejski Trybunał Obrachunkowy wykonuje wiele kontroli, ale z jego sprawozdań niewiele można się dowiedzieć o tym, jak naprawdę działają instytucje unijne, czy i w jakim stopniu realizują one nałożone na nie zadania, jaka jest skala marnotrawstwa i korupcji. Także parlamentarne debaty nad sprawozdaniami Trybunału są na ogół powierzchowne i niewiele z nich wynika. Dokumenty pokontrolne pisane są ogólnikowym, mało komunikatywnym językiem, przeciętny człowiek niewiele z tego rozumie.

W porównaniu ze sprawozdaniami Europejskiego Trybunału informacje pokontrolne NIK imponują swoją rzeczowością. Z nich naprawdę można się wiele dowiedzieć o błędach, a często i o nadużyciach, jakie występują w instytucjach państwowych. Inna rzecz, że nierzadko wnioski pokontrolne nie docierają tam, gdzie powinny, że często rząd i Sejm nie wyciągają konsekwencji z kontroli i stwierdzone nieprawidłowości trwają nadal. Jednakże informacja o działaniu władzy publicznej, dzięki pracom NIK, jest obszerna i konkretna. W Unii Europejskiej informacja ta też jest obszerna, ale z reguły mało konkretna.

 

Eurokonstytucja przeciw kontroli

Reanimowana obecnie przez Niemców konstytucja europejska zmierza do tego, żeby ten i tak już słaby europejski system kontroli osłabić jeszcze bardziej. Europejski Trybunał Obrachunkowy należy obecnie do kręgu pięciu najważniejszych instytucji europejskich - obok Parlamentu, Rady, Komisji i Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. W projekcie konstytucji Trybunał został utrzymany, ale już nie wśród głównych instytucji Unii, ale na długiej liście organów pomocniczych. Zepchnięty do unijnej drugiej ligi Trybunał Obrachunkowy stanie się szeregową instytucją, z którą mało kto będzie się liczył. Dziś nad jego raportami jeszcze się debatuje, jeszcze unijni urzędnicy tłumaczą się w Parlamencie z nieprawidłowości wykazanych w kontroli. W nowym porządku konstytucyjnym, o ile oczywiście wejdzie on w życie, audytorzy Trybunału będą mogli pokiwać sobie palcem w bucie. Nikt ich nie będzie poważnie traktował. Tryby ogromnej biurokratycznej machiny kręcić się będą praktycznie bez kontroli. Hulaj dusza, piekła nie ma!

 

W Polsce lepiej niż w Unii

Jedyna pociecha, że my, Polacy, mamy Najwyższą Izbę Kontroli, która w tych dniach obchodzi właśnie 88. rocznicę swego powstania (utworzona została 7 lutego 1919 r.). Mamy system kontroli państwowej, daleki od ideału, ale na warunki europejskie wzorowy. Głównie dzięki raportom NIK dotarł do opinii publicznej dramatyczny obraz nieprawidłowości w polskiej prywatyzacji, to Izba ujawniła i opisała afery związane z prywatyzacją PZU, Domów Towarowych Centrum czy Telekomunikacji Polskiej. To NIK alarmował swego czasu, że dzieją się złe rzeczy w zakresie udzielania ulg podatkowych. Dziś zajmuje się tym prokuratura, a kolejne aresztowania wysokich urzędników Ministerstwa Finansów wskazują, że sygnały NIK były uzasadnione. To Najwyższa Izba Kontroli ujawniła i napiętnowała nieprawidłowe i korupcjogenne praktyki Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w zakresie koncesji na prowadzenie stacji radiowych, których ofiarą padło swego czasu Radio Maryja.

Również w zakresie kontroli wydatkowania funduszy unijnych dzięki raportom NIK mamy na ten temat rozległą wiedzę i wiemy, co funkcjonuje dobrze, a co źle.

W sprawach kontroli państwowej niewiele możemy się nauczyć od Europy. To Europa może i powinna uczyć się od nas.

 

Autor jest posłem do Parlamentu Europejskiego, wiceprzewodniczącym Komisji Rolnictwa i członkiem Komisji Kontroli Budżetu. W latach 1995-2001 był prezesem NIK.

 

 

Nasz Dziennik, Sobota-Niedziela, 3-4 lutego 2007 r., Nr 29 (2742)

http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20070203&id=po62.txt


Powrót
|  Aktualności  |  Prawo do życia  |  Prawda historyczna  |  Nowy wymiar heroizmu  |  Kultura  | 
|  Oświadczenia  |  Zaproszenia  |  Głos Polonii  |  Fakty o UE  |  Antypolonizm  |  Globalizm  | 
|  Temat Miesiąca  |  Poznaj Prawdę  |  Bezrobocie  |  Listy  |  Program Rodziny Polskiej  | 
|  Wybory  |  Samorządy  |  Polecamy  | 
|  Przyroda polska  |  Humor  | 
|  Religia  |  Jan Paweł II  | 
do góry