Powrót     Strona Główna Rodziny 
			Polskiej
Nasz Dziennik z 23 sierpnia 2004 r

Piotr Szubarczyk

Pakt Ribbentrop-Mołotow

 

IV rozbiór Polski, dokonany przed 65 laty przez Niemcy i Sowiety, opierał się na ściśle tajnym protokole, którego treść wyrażała głęboką pogardę sąsiadujących z Polską państw "socjalistycznych" dla prawa międzynarodowego i dla wszelkich zobowiązań przyjętych przez nie wcześniej wobec sąsiadów.

 

Przez całe lata komunistyczna propaganda wbijała Polakom do głowy, że władze RP nie uczyniły nic, by uchronić kraj przed wojną, by poprzez odpowiednie układy zabezpieczyć go przed agresją niemiecką. O agresji sowieckiej w ogóle nie wspominano, ponieważ w świetle propagandy nie była ona agresją, lecz "pomocą" udzieloną przez Sowiety mieszkańcom polskich Kresów. Wyjątkowo bezczelne było twierdzenie - rozpowszechniane w podręcznikach szkolnych - że Polska powinna była zawrzeć sojusz z Sowietami przeciwko Niemcom. Dodawano przy tym, że taki sojusz okazał się niemożliwy, ponieważ "władze sanacyjne" nie chciały się zgodzić, by wojska sowieckie mogły swobodnie poruszać się po terytorium Rzeczypospolitej.

W rzeczywistości było tak, że oba państwa zaborcze - zorganizowane w identyczny sposób: z monopartią typu socjalistycznego, z wszechwładną policją polityczną i wszechobecną propagandą - miały wpisaną agresję wobec sąsiadów w sam rdzeń swej ideologii. Były też niezadowolone z ustaleń traktatu wersalskiego, który nazywali "dyktatem".

 

Polskie alianse

 

W okresie międzywojennym dyplomacja polska wykazała ogromną aktywność w dziele zabezpieczenia kraju przed agresją i zapewnienia mu międzynarodowych gwarancji. Polska opierała swe bezpieczeństwo na wzajemnych umowach z mocarstwami ówczesnego świata Wielką Brytanią i Francją. Czy można było inaczej? Jedyną alternatywą było podporządkowanie państwa Niemcom lub Sowietom - ze wszystkimi tego konsekwencjami. Nikt nie mógł przewidzieć, że Anglicy i Francuzi okażą się tak mało wiarygodni i tak słabi w godzinie próby.

Polsko-brytyjski układ o pomocy wzajemnej podpisaliśmy w Londynie 25 sierpnia 1939 r. Była to ostatnia próba powstrzymania niemieckiego planu uderzenia na Polskę na drodze dyplomatycznej. Układ ten był rozwinięciem wcześniejszej deklaracji premiera Chamberlaina, zapowiadającej brytyjską interwencję zbrojną w przypadku zagrożenia niepodległości Polski. Stanie się on później podstawą do formowania wojska polskiego na terenie W. Brytanii.

 

Polsko-francuska umowa sojusznicza, podpisana już w marcu 1921 r. w Paryżu, przewidywała daleko idące gwarancje wzajemne poprzez wspólne ustalanie polityki zagranicznej, konsultacje przy podejmowaniu nowych zobowiązań we wschodniej i środkowej Europie oraz pomoc w przypadku agresji na jedną ze stron. Ścisłe ustalenie wzajemnych zobowiązań wojskowych zapisano w tzw. protokole Kasprzycki - Gamelin z maja 1939 r.

 

Umowy z sąsiadami

 

Mimo braku złudzeń co do intencji Niemców i Sowietów, polska dyplomacja zadbała o wzajemne z nimi porozumienia, dotyczące wyrzeczenia się agresji wobec sąsiada.

 

25 lipca 1932 r. zawarliśmy w Moskwie pakt o nieagresji z Sowietami. Prezydent RP z jednej strony, a Centralny Komitet Wykonawczy ZSRS z drugiej, "ożywieni pragnieniem utrwalenia istniejącego między ich krajami pokoju", deklarowali wzajemnie "pokojowe załatwienie sporów międzynarodowych i usuwanie wszystkiego, co mogłoby się sprzeciwiać normalnemu stanowi stosunków między państwami". W artykule 1. stanowiono, że "obie umawiające się strony, stwierdzając, że wyrzekły się wojny jako narzędzia polityki narodowej w ich wzajemnych stosunkach, zobowiązują się wzajemnie do powstrzymywania się od wszelkich działań agresywnych lub od napaści jedna na drugą zarówno samodzielnie, jak i łącznie z innymi mocarstwami". Żeby nie było wątpliwości, w dalszej części zapisano: "Za działanie sprzeczne ze zobowiązaniami niniejszego artykułu uznany będzie wszelki akt gwałtu, naruszający całość i nietykalność terytorium lub niepodległość polityczną drugiej umawiającej się strony, nawet gdyby te działania były dokonane bez wypowiedzenia wojny i z uniknięciem wszelkich jej możliwych przejawów". Polska dotrzymała tej obietnicy, Sowiety miały ją za nic. Logika państwa totalitarnego nie przewiduje wywiązywania się z jakichkolwiek umów. Cel "uświęca" każdy środek. Pakt miał obowiązywać 3 lata. 5 maja 1934 r. podpisano w Moskwie protokół przedłużający go na następne 10 lat. Miał obowiązywać do 31 grudnia 1945 r.

 

Deklarację o niestosowaniu przemocy między Polską a Niemcami podpisaliśmy w Berlinie 26 stycznia 1934 r. Jej zapisy również nie pozostawiały wątpliwości: "Oba rządy wychodzą z założenia, że utrzymanie i utrwalenie stałego pokoju między ich krajami stanowi istotny warunek dla powszechnego pokoju w Europie [...]. W razie gdyby wynikły pomiędzy nimi kwestie sporne, których by się nie dało załatwić w drodze bezpośrednich rokowań, oba rządy będą szukały tych rozwiązań w każdym poszczególnym wypadku we wzajemnym porozumiewaniu przy pomocy innych sposobów pokojowych [...], w żadnym jednak przypadku nie będą się one uciekały do stosowania przemocy w celu załatwienia tego rodzaju spraw spornych". Polska wywiązała się z tych deklaracji, przewidzianych na 10 lat, czyli do roku 1945... Niemiecki podpis pod tymi słowami naznaczony był od początku kłamstwem.

 

Zbliżenie

 

Wszystkie międzynarodowe deklaracje Sowietów i Niemców, wszystkie deklaracje dane sąsiadom - zostały przekreślone w ciągu jednego dnia, gdy oba państwa uznały, że mimo wzajemnej niechęci należy się porozumieć, w celu skutecznej realizacji agresywnych planów.

Niemiecko-sowiecki układ o nieagresji, podpisany w Moskwie 23 sierpnia 1939 r., nie zawierał niczego, co wykraczałoby poza międzynarodowe standardy. "Obie umawiające się strony zobowiązują się do powstrzymania się od wszelkiej przemocy, od wszelkich aktów agresji i wszelkich napaści we wzajemnych stosunkach zarówno oddzielnie, jak i łącznie z innymi państwami [...]. W razie powstania sporów lub konfliktów między umawiającymi się stronami w sprawach tego lub innego rodzaju obie strony będą rozstrzygać te spory lub konflikty wyłącznie przez przyjazną wymianę poglądów". Ten pakt zawarto na 10 lat, czyli do roku 1949! "Przyjazna wymiana poglądów" zakończyła się napadem Niemiec na Sowiety w czerwcu 1941 r. Tyle warte były wzajemne "gwarancje" państw, które z natury swych ideologii żadnych umów nie dotrzymywały.

 

Zmowa

 

Jednak to, co najważniejsze w niemiecko-sowieckim porozumieniu, ukryte było przed światem. Dopiero w roku 1945 Amerykanie odnaleźli w okupowanym Berlinie tajny protokół dodatkowy do układu. Jego treść nie ma precedensu w dziejach cywilizowanego świata. Umawiające się strony, zastrzegając, iż jest to umowa "ściśle tajna", dokonują podziału terytoriów należących do wolnych państw, z którymi posiadają wzajemnie gwarancje wyrzeczenia się agresji! Wszystko to zostało "przedyskutowane w najściślej tajnych rozmowach". Przedmiotem tych rozmów była "sprawa granicy ich obopólnych stref interesów w Europie wschodniej".

 

Tajne rozmowy politycznych zbójców doprowadziły ich do następujących wniosków:

 

1.      Zlikwidować Finlandię, Estonię i Łotwę.

2.      Utworzyć marionetkowe państwo litewskie i dołączyć do niego rejon polskiego Wilna. "Północna granica Litwy stanowić będzie granicę pomiędzy strefami interesów Niemiec i ZSRR".

3.      Zlikwidować państwo polskie. W tym przypadku nastąpiła pewna rozbieżność. Niemcy gotowi byli zachować namiastkę państwa polskiego (tzw. Restpolen), natomiast Sowieci przeciwni byli jakiejkolwiek polskiej państwowości! Ostatecznie, dla dobra "sprawy" ustalono, że "zagadnienie, czy interesy obu stron czynią pożądanym utrzymanie odrębnego państwa polskiego i jakie mają być granice tego państwa, może być rozstrzygnięte dopiero w toku wydarzeń politycznych. W każdym razie oba rządy rozważą tę sprawę w drodze przyjaznego porozumienia". "Przyjaźń" w niegodziwości!

 

Zaborcy postanowili, że granica podziału Polski będzie przebiegała "mniej więcej wzdłuż linii rzek Narwi, Wisły i Sanu". Pakt pisany był tak pospiesznie i gorączkowo, że niemal natychmiast trzeba było ten zapis uściślić: "W celu uściślenia pierwszego akapitu punktu 2 'Tajnego protokołu dodatkowego', niniejszym wyjaśnia się, że akapit ten należy odczytywać w następującej ostatecznej redakcji: w przypadku terytorialno-politycznej przebudowy obszarów należących do państwa polskiego, granica sfer interesów Niemiec i ZSRR będzie przechodzić mniej więcej wzdłuż linii rzek: Pisa, Narew, Wisła, San".

Za rząd niemiecki haniebny dokument podpisał minister spraw zagranicznych Joachim von Ribbentrop, za rząd sowiecki minister Wiaczesław Mołotow.

 

Wykonanie

 

Realizacja zbójeckich planów jest nam dobrze znana w przypadku Polski. Wspólny atak niemiecko-sowiecki, potem "korekta" tajnego porozumienia, wytyczająca inną niż wcześniej planowano linię podziału Rzeczypospolitej. W zamian za Litwę, oddaną w sferę wpływów sowieckich, Niemcy posunęli się w Polsce dalej niż do linii Wisły i Sanu.

Zaplanowane przez zaborców marionetkowe państwo litewskie zostanie przez Sowiety z czasem zlikwidowane. Wskrzeszą je ponownie Niemcy po ataku na Sowiety. Litwini "odwdzięczą" się im daleko posuniętą kolaboracją i udziałem w eksterminacji Polaków i Żydów. W samych tylko Ponarach pod Wilnem Litwini zamordowali, we współpracy z Niemcami, ponad 100 tysięcy Polaków i Żydów. Utworzą też prohitlerowską armię pod dowództwem gen. Plechavicziusa, którą oddziały wileńskiej i nowogródzkiej Armii Krajowej będą systematycznie w czasie wojny ośmieszały, rozbrajając jej oddziały i puszczając żołnierzy do domu w samych kalesonach...

 

Najtrudniejszym "kąskiem" okazała się Finlandia - ze względu na naturalne warunki, ułatwiające obronę, a także ze względu na kompromitujący stan armii sowieckiej w tym czasie. W październiku 1939 r. Sowiety, pewne swego, zażądały "cesji terytorialnych" i współpracy wojskowej, czyli właściwie likwidacji suwerenności państwa fińskiego. Finowie odrzucili te żądania. Rząd sowiecki "wypowiedział" im traktat o nieagresji (jeszcze jeden przykład wiarołomstwa!) i napadł na Finlandię. Ofensywa na Przesmyku Karelskim załamała się mimo ogromnej przewagi liczebnej wojsk sowieckich. Rozpaczliwe zabiegi Finów o pomoc międzynarodową spełzły na niczym, choć alianci planowali wysłanie korpusu brytyjsko-francusko-polskiego. Ostatecznie Finowie musieli pójść na ustępstwa terytorialne, ale zachowali niepodległość. Była to pierwsza dobra wiadomość w tej wojnie.

 

Skutki

 

Niemiecko-sowiecki pakt stworzył warunki do rozpoczęcia najokrutniejszej w dziejach świata wojny. Sowiety jako państwo nigdy nie poniosły konsekwencji tego czynu. Przeciwnie, w latach 1943-1945 alianci nie tylko zatwierdzili ich wspólne z Hitlerem podboje, ale podporządkowali im wolne narody Europy Środkowowschodniej, w tym Polskę, najwierniejszego sojusznika, któremu uroczyście gwarantowali suwerenność (Brytyjczycy w wymienionych wyżej układach, Amerykanie w słynnej deklaracji prezydenta Wilsona z roku 1918). Jednego partnera w planach podziału "sfer wpływów" zastąpił inny. Taka jest, niestety, prawda - nawet jeśli odsuwamy ją od siebie jako zbyt okrutną.

W przypadku Polski konsekwencje paktu pozostały do dziś. Wschodnia granica naszego państwa przebiega tak, jak to ustalili Stalin z Hitlerem w sierpniu 1939 r., z korektą podpisaną 28 września 1939 r. Jednak najgorszą konsekwencją haniebnego paktu były niezmierzone cierpienia Narodu Polskiego i innych narodów oraz ponad 50 mln ludzi, którzy stracili życie podczas II wojny światowej.

 

Piotr Szubarczyk

 

Nasz Dziennik z 23 sierpnia 2004 r.

 


Powrót
|  Aktualności  |  Prawo do życia  |  Prawda historyczna  |  Nowy wymiar heroizmu  |  Kultura  | 
|  Oświadczenia  |  Zaproszenia  |  Głos Polonii  |  Fakty o UE  |  Antypolonizm  |  Globalizm  | 
|  Temat Miesiąca  |  Poznaj Prawdę  |  Bezrobocie  |  Listy  |  Program Rodziny Polskiej  | 
|  Wybory  |  Samorządy  |  Polecamy  | 
|  Przyroda polska  |  Humor  | 
|  Religia  |  Jan Paweł II  | 
do góry