Powrót     Strona Główna Rodziny 
			Polskiej
Do działu Aktualności i Prawda historyczna

Walczył o wolną Polskę

Z płk. Antonim Hedą "Szarym", słynnym dowódcą partyzantki Armii Krajowej na Kielecczyźnie, uczestnikiem konspiracji antykomunistycznej po wojnie, długoletnim więźniem politycznym PRL, przewodniczącym Światowej Federacji Kombatantów Polskich, o jego przyjaźni z generałem pilotem Stanisławem Skalskim rozmawia Zenon Baranowski

 

W jakich okolicznościach poznał Pan asa polskiego lotnictwa?

- W lipcu 1948 r. zostałem aresztowany przez UB. Po tygodniu badań przerzucono mnie do więzienia na Mokotowie w Warszawie, do budzącego grozę X Pawilonu. Rozpoczął się następny etap śledztwa. Na początku siedziałem w celi na piętrze w pojedynkę, przy zasłoniętym wizjerze. Śledczy, który badał mnie w celi, powiedział, że dlatego siedzę przy zabitym judaszu, żeby mogli się mnie w każdej chwili pozbyć. Nie byłem bowiem ujęty w żadnej kartotece więziennej. Po trzech miesiącach takiego śledztwa przenieśli mnie do celi ogólnej nr 27.

 

Jakie warunki tam panowały, z kim Pan zetknął się w tym miejscu?

- Była to cela na warunki przedwojenne pojedyncza, teraz siedziało w niej 6 do 9 więźniów. Jedno łóżko, dwa lub trzy sienniki, prawie bez słomy i oczywiście bez bielizny pościelowej. Siedziało się w tych celach bez łaźni i spacerów, mimo że śledztwa trwały czasem po kilka lat. Spaliśmy na cemencie, mając dwa koce na wszystkich więźniów.

Wszedłem do celi i pochwaliłem Pana Boga - zawsze tak robiłem. Więźniowie byli bardzo zaskoczeni moim pojawieniem się. Myśleli, że przyszedł jakiś kapuś, bo mnie nie znali. Zapytali: "Kto pan jest?". "'Szary'" - przedstawiłem się. "A, ten, co więzienia rozbijał" - i tak rozpoczęła się rozmowa. Wszyscy przebywający w celi wyglądali bardzo źle. Podpułkownik Zygmunt Janke, komendant Okręgu Śląskiego AK, był bity przez śledczego po twarzy i głowie. Mieczysław Zajączkowski, akowiec z Łodzi, leżał z nogami spuchniętymi od nadmiernej ilości przymusowych przysiadów robionych z rękami wyciągniętymi do góry. Inny więzień, Leon Jensz, aresztowany w związku ze sprawą pilota Śliwińskiego z Anglii, którego skazano na śmierć i zamordowano w więzieniu na Mokotowie, miał odbite piersi. W tej swojej pierwszej ogólnej celi poznałem Stanisława Skalskiego, wybitnego lotnika.

 

W jakim stanie był bohater bitwy o Anglię?

- Gdy przybyłem do celi, leżał na łóżku, ale się nie odzywał. Podszedłem do niego, ponieważ słyszałem o nim, znałem wspaniałe dokonania naszego pilota. Zapytałem: "Co panu jest?", ale nie chciał odpowiadać. Wydawał się zaskoczony, że mimo śledztwa nie jestem pobity. Obawiał się rozmawiać, bo nie wiedział, po co trafiłem do ich celi. Generał Skalski wydawał się zrezygnowany. Dowiedziałem się później, że przeszedł bardzo ciężkie śledztwo - łamano mu kości w nodze. Nogę kładziono na dwóch stołkach, a śledczy siadał na niej i ją wyginał. Generał dostał wyrok śmierci.

 

O czym rozmawiał Pan ze współtowarzyszami z celi?

- Zacząłem pomału wypytywać więźniów, za co siedzą. Nie było to łatwe. Tylko Stanisław Skalski od razu odkrył swoje karty. Zaczęliśmy rozmowy na ten temat. Patrząc na zmaltretowanych kolegów z celi, jasno postawiłem sprawę, że nie wolno pozwolić ubekom na takie traktowanie nas. Zygmunt Janke po lewej stronie miał skorupę na twarzy. Pytam się: "Kto pana bił". "Śledczy linijką mnie bije". "Dość tego!" - powiedziałem. "Jak możecie pozwolić, żeby bił was jeden czy dwóch ludzi? Pokażcie im swoją siłę, nie dajcie sobie ubliżać! A weźcie odwalcie, macie pięść". Opowiedziałem im też o swoich doświadczeniach w śledztwie, jak nie dałem się bić.

 

Czy udało się Panu przekonać więźniów?

- Prawie wszystkich. Na drugi dzień po mojej przemowie wyprowadzono na badanie Zygmunta Jankego. Po dwóch godzinach wrócił do celi uśmiechnięty i rzucił mi się w ramiona, dziękując za podtrzymanie na duchu. Pułkownik nie pozwolił się ordynarnie traktować przez ubeka i rzucił się na niego z pięściami! Odkrzyknął: "Ja ci dam, łobuzie, mówić mi ty! Kiedy ja walczyłem za Ojczyznę, ty jeszcze koszulę w zębach trzymałeś". Wystraszony śledczy nawet nie poskarżył się przełożonym. Po tej relacji Jankego wszyscy się ucieszyli i postanowili postępować podobnie. Wieczorem odmawialiśmy wspólnie modlitwę "Anioł Pański", tak jak to zawsze czyniłem. Nastrój w naszej celi wyraźnie się poprawił. Mnie jednak po kilku dniach za karę za "buntowanie więźniów" przeniesiono z ogólnej celi z powrotem do pojedynczej.

 

Jaki był stosunek generała Skalskiego do władz komunistycznych?

- Niezmiennie uważał komunistów za wrogów. Jako Kresowiak, jak o sobie mówił, całym duchem był przeciwko bolszewizmowi i Rosji.

 

Po wyjściu z więzienia utrzymywał Pan dalsze kontakty ze słynnym pilotem.

- Spotykaliśmy się koleżeńsko. Na Pradze w Warszawie działał Związek Szybowcowy, którego generał Skalski był prezesem. Nieraz mnie zapraszał na spotkania. Był powszechnie szanowanym człowiekiem. W organizacjach kombatanckich wspólnie nie działaliśmy.

Generała Skalskiego uważam za bohatera, który dzielnie walczył we wrześniu 1939r., a później w lotnictwie angielskim. Stał na stanowisku, że Polska musi być wolna i musimy o to walczyć. Nieraz wątpił, czy doczeka wolnej i niepodległej Ojczyzny. "Doczekamy" - mówiłem do niego. "Tylko Bóg wie, kiedy Polska będzie" - zawsze dodawałem na koniec naszych rozmów.

 

Generał Skalski nie zmienił się, do końca zachował swoje poglądy. Życie ciężko go doświadczyło. Postrzelono go w samolocie, palił się nad kanałem La Manche, przeszedł przez więzienie komunistyczne, dostał wyrok śmierci. Za jego zasługi niech mu Pan Bóg da wieczny odpoczynek. Będziemy go czcili jako jednego z największych bohaterów II wojny światowej.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Nasz Dziennik z 20-21 listopada 2004 r.

 


Powrót
|  Aktualności  |  Prawo do życia  |  Prawda historyczna  |  Nowy wymiar heroizmu  |  Kultura  | 
|  Oświadczenia  |  Zaproszenia  |  Głos Polonii  |  Fakty o UE  |  Antypolonizm  |  Globalizm  | 
|  Temat Miesiąca  |  Poznaj Prawdę  |  Bezrobocie  |  Listy  |  Program Rodziny Polskiej  | 
|  Wybory  |  Samorządy  |  Polecamy  | 
|  Przyroda polska  |  Humor  | 
|  Religia  |  Jan Paweł II  | 
do góry