Powrót     Strona Główna Rodziny 
			Polskiej
Nie milkną głosy oburzenia na zbrodniczy projekt ustawy zaprezentowany kilka tygodni temu przez byłą senator SLD Marię Szyszkowską

Sympozjum historyczne "Nigdy więcej Auschwitz"

DAĆ ŚWIADECTWO PRAWDZIE

 

Założenia niemieckich inżynierów w czasie II wojny światowej prowadziły do mordowania narodów. Świadków tych wydarzeń jest coraz mniej. - Opatrzność Boża wyznaczyła mnie do roli świadka - tak mówią o sobie byli więźniowie niemieckich obozów koncentracyjnych. Przeżyli piekło na ziemi. Żeby móc normalnie żyć, chcieliby o tym zapomnieć. Jednak ważniejsze jest przekazanie prawdy kolejnym pokoleniom i odkłamanie historii, która przez lata była, a także teraz jest fałszowana.

W miniony wtorek w auli Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu odbyło się sympozjum pt. "Nigdy więcej Auschwitz", zorganizowane w roku 60. rocznicy zakończenia działalności niemieckiego obozu KL Auschwitz. Studenci uczelni i wszyscy zainteresowani tematem mieli możliwość spotkać się z byłymi więźniami niemieckich obozów koncentracyjnych. Przeszli oni przez koszmar obozów - Oranienburg, Stutthoff, Dachau, Buchenwald, Flossenburg Leitmeritz, Ravensbrück. Wszystkich połączyło to, że byli więzieni w KL Auschwitz-Birkenau.

Aby dać świadectwo prawdzie, do Torunia przyjechali: Stanisława Rodzaj - numer obozowy 38545, Kazimierz Piechowski - numer obozowy 918, Zdzisław Arkuszyński - numer 131602 oraz Bogumił Sojecki - numer 15683. Trzeba dodać, że ci, którzy przeżyli gehennę obozów koncentracyjnych, nie mogli po wojnie dawać świadectwa prawdzie bez obaw o swe życie. Doskonale wiemy, że w 1945 roku w Polsce zmienił się tylko okupant. Wielu więźniów niemieckich obozów straciło wówczas życie. Przykładem jest rotmistrz Witold Pilecki, który dobrowolnie i za zgodą swego dowództwa dostał się w niemieckie ręce, by na terenie obozu Auschwitz stworzyć tajną siatkę - Związek Organizacji Wojskowej. Stamtąd, w tajnych meldunkach, przesyłał raporty informujące świat o ludobójstwie. Po zakończeniu wojny, w 1947 roku rotmistrz Pilecki został skazany przez władze komunistyczne na karę śmierci, którą wykonano...

 

Auschwitz dawniej i obecnie...

 

Sympozjum "Nigdy więcej Auschwitz" otworzyła prorektor Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej dr Łucja Łukaszewicz. Zwróciła uwagę na fakt, że wiele cech programów stosowanych przez hitlerowców dotyczy współczesnej Polski, jest aktualnych wśród dzisiejszych elit. - Obrały one sobie za cel: wyludniać - poprzez migracje ekonomiczne, zaludniać - poprzez wykup ziemi, podporządkowywać, redukować autonomię, "oczyszczać" - poprzez tzw. aborcję, eutanazję, unicestwiać - kulturę, wprowadzać antyetykę, antymonoteizm - wymieniała obecne zagrożenia prorektor WSKSiM. Auschwitz-Birkenau stał się faktem, ale jednocześnie jest symbolem tego, co dzieje się współcześnie.

 

Bolesne wspomnienia

 

Prelegenci spotkania - byli więźniowie niemieckiego obozu koncentracyjnego KL Auschwitz-Birkenau oraz innych niemieckich obozów zagłady - podzielili się swoimi bolesnymi wspomnieniami, przeżyciami z Auschwitz. Przeżyli piekło, byli świadkami ludobójstwa, sami z Bożą pomocą cudem uszli z życiem. Kilku milionom ludzi jednak nie było to dane. Kazimierz Piechowski po prawie dwóch latach więzienia uciekł z obozu. Nie było to łatwe.

- Większości uciekinierów się nie udało, ponieważ kiedy w czasie apelu brakowało jednej osoby, esesmani zaczynali jej szukać ze specjalnie wytresowanymi psami i zazwyczaj znajdowali zbiega ukrytego pod jakimiś deskami albo wśród worków z cementem. Kiedy takiego więźnia znaleźli, przyczepiali mu na plecach napis: "Hura! Hura! Znowu jestem z wami!", i kazali mu walić w wielki bęben i maszerować po obozie prosto na szubienicę. Taki człowiek szedł bardzo wolno, jakby chciał przedłużyć sobie życie. Niektórych więźniów to paraliżowało, ale inni nie chcieli myśleć o konsekwencjach. Pragnęli za wszelką cenę wydostać się z tego piekła - wspominał pan Kazimierz Piechowski.

Z trójką innych więźniów zaplanowali, że wyjdą z obozu przebrani za Niemców, udając Rollwagenkommando. Tak też się stało. W razie jakichkolwiek problemów mieli zastrzelić siebie, by nie sprowadzać na współwięźniów kar i cierpień. Bali się, że jeśli zginie choć jeden esesman, to w odwecie zostanie zamordowanych nawet tysiąc ludzi. Kazimierz Piechowski swoje wspomnienia zawarł w książce "Byłem numerem", wydanej przez Wydawnictwo Sióstr Loretanek.

 

Obalanie mitów

 

Na temat Auschwitz do dziś można usłyszeć lub przeczytać wiele mitów. Jednym z nich, jak mówiła pani Stanisława Rodzaj, jest "wyzwolenie" obozu w Oświęcimiu 27 stycznia 1945 roku przez Rosjan. - Ani ja, ani moje koleżanki, nigdy nie powiemy, że oswobodzili nas Rosjanie. 17, 18 i 19 stycznia prawie cały obóz - poza osobami chorymi - wyszedł z Auschwitz. W marszu śmierci byliśmy kierowani na stacje kolejowe, skąd wywożono nas w głąb Niemiec. Kiedy do Auschwitz wkroczyli Rosjanie, obóz był właściwie pusty - wspominała pani Stanisława. Ona sama w marszu śmierci przeszła 63 kilometry do Wodzisławia Śląskiego, stamtąd została wywieziona do Ravensbrück. A tam obóz oswobodzili Amerykanie.

 

Dlaczego wyjście z Auschwitz nazwano marszem śmierci? Więźniowie szli na mrozie, bez pożywienia, wycieńczeni ciężką pracą w obozie. Wielu z nich tego nie wytrzymało. Kto upadł, został zastrzelony przez Niemców. Rowy na trasie przejścia były usłane ludzkimi ciałami. - Krzyki i jęki konających trwają nam w uszach. Jeśli ktoś przejeżdżał przez te rejony, na pewno widział zbiorowe groby przytulone do świątyń. To zasługa księży, którzy chowali ciała więźniów - wspominała pani Stanisława.

 

Każdy ma prawo do życia

 

Posługując się historycznymi dokumentami, Kazimierz Piechowski, Bogumił Sojecki, Zdzisław Arkuszyński i Stanisława Rodzaj przedstawili genezę i rozwój niemieckiego ludobójstwa. Opowiedzieli młodzieży historię obozów koncentracyjnych - na początku 1944 r. na ziemiach polskich było ponad 430 niemieckich obozów różnego rodzaju - obozów zagłady, pracy, przesiedleńczych. Goście opowiedzieli o niemieckiej machinie śmierci - plany III Rzeszy dotyczyły rozbudowy Auschwitz do 20 pieców krematoryjnych, w których byłoby możliwe uśmiercenie od 20 do 25 tysięcy ludzi dziennie. - W myśl "Generalnego planu wschodniego" Niemcom chodziło o wymordowanie całych narodów w celu zagarnięcia przestrzeni terytorialnej aż do Morza Czarnego - mówił Zdzisław Arkuszyński, więziony w Birkenau. Niemcy sporządzili też dokument mówiący o eksterminacji Polaków. - Tylko przez kilka miesięcy 1939 roku na samym Pomorzu wymordowano 40 tysięcy Polaków - mówił Bogumił Sojecki.

Tymczasem w pięciu krematoriach w Auschwitz Niemcy wymordowali ponad trzy miliony ludzi. Liczba ta jest prawdopodobnie większa, jednak dokumenty zostały zniszczone, stąd jedynie szacunkowe dane. - Fakt ten, niestety, pozwala na manipulowanie liczbami w różnych celach. Najczęściej dane te zostają zaniżane, by zbagatelizować niemiecką zbrodnię - mówili prelegenci.

- Każdy człowiek ma prawo do życia. Morderstwo połączone z rabunkiem to w prawodawstwie największa zbrodnia. Nie może naród żyć z rabunku na drugim narodzie - dodał Zdzisław Arkuszyński, który jest członkiem wspólnoty parafialnej Ruchu Krzewienia Duchowej Adopcji przy parafii św. Antoniego Padewskiego w Gdańsku. Pan Zdzisław zaangażował się w krzewienie Duchowej Adopcji Dzieci Poczętych, gdyż, jak mówi, jego doświadczenie obozowe spowodowało najgłębsze zrozumienie, że powodem ludobójstwa jest brak zrozumienia dla pełnego poszanowania życia ludzkiego.

 

Nigdy więcej Auschwitz!

 

- Żeby uleczyć się ze zła, potrzeba prawdy, tymczasem prawdę się ukrywa, by wyprzeć się winy, a nawet winą obarczyć ofiary - mówił prof. Piotr Jaroszyński w czasie wykładu podsumowującego sympozjum. - Wracamy do przeszłości nie po to, by ją rozpamiętywać, ale po to, by Auschwitz już nigdy się nie powtórzyło - dodał kierownik Katedry Filozofii Kultury Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Profesor Piotr Jaroszyński przypomniał, że z naszego Narodu wyrwano miliony istnień - genialnych poetów, sędziów, lekarzy, profesorów, kapłanów. Profesor odpowiedział również na pytanie, skąd bierze się pogarda do człowieka. A mianowicie ze złej woli, złego serca oraz ze złej, błędnej myśli, a zatem ze złej koncepcji człowieka. Ludobójstwo grozi nam wtedy, gdy człowiek będzie traktował innych ludzi jak zwierzęta albo sam postawi się w roli Boga i innych będzie traktował jak podludzi.

Katarzyna Cegielska

 

Nasz Dziennik z 31 maja 2005

http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20050531&id=my12.txt

 


Powrót
|  Aktualności  |  Prawo do życia  |  Prawda historyczna  |  Nowy wymiar heroizmu  |  Kultura  | 
|  Oświadczenia  |  Zaproszenia  |  Głos Polonii  |  Fakty o UE  |  Antypolonizm  |  Globalizm  | 
|  Temat Miesiąca  |  Poznaj Prawdę  |  Bezrobocie  |  Listy  |  Program Rodziny Polskiej  | 
|  Wybory  |  Samorządy  |  Polecamy  | 
|  Przyroda polska  |  Humor  | 
|  Religia  |  Jan Paweł II  | 
do góry