Powrót     Strona Główna Rodziny 
			Polskiej
Antypolonizm bezkarny

Morel pozbawiony renty

 

Były komendant obozu UB w Świętochłowicach Salomon Morel, którego katowicka prokuratura oskarża o doprowadzenie do śmierci co najmniej 1538 więźniów, nie będzie już otrzymywał renty. Decyzję o wstrzymaniu wypłacanych Morelowi przez państwo polskie świadczeń wydał w piątek Jacek Włodarski, dyrektor Biura Emerytalnego Służby Więziennej. Mieszkający obecnie w Izraelu Salomon Morel nie stawia się przed polskim wymiarem sprawiedliwości, natomiast władze tego państwa odmówiły deportacji zbrodniarza. Wprawdzie Morel może odwoływać się od decyzji, ale musiałby stawić się przed polskim sądem. A na to raczej nie będzie miał ochoty.

 

- Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zapowiadał, iż podjęte zostaną kroki, które sprawią, że osoby unikające stawienia się przed polskim wymiarem sprawiedliwości, a wobec których prokuratura przygotowała akt oskarżenia, zarzucając im popełnienie zbrodni komunistycznych, zostaną pozbawione wypłat świadczeń - przypomina Paweł Wilkoszewski, asystent ministra sprawiedliwości. - Mordercy tacy jak Morel powinni być skazani, a nie pobierać wysokie pobory - powiedział "Naszemu Dziennikowi" minister Zbigniew Ziobro.

Wydana w piątek decyzja Biura Emerytalnego Służby Więziennej pozbawia Salomona Morela, ewidentnie unikającego stawienia się przed polskim wymiarem sprawiedliwości, wypłat renty w niemałej, bo sięgającej 5 tys. zł kwocie.

- Mogę tylko potwierdzić, że dyrektor Jacek Włodarski podjął decyzję o wstrzymaniu wypłat świadczeń rentowych Salomonowi Morelowi. Nic więcej na ten temat nie mogę powiedzieć - oświadczyła Luiza Sałapa, rzecznik prasowy Służby Więziennej. - Morelowi przysługują prawa do renty i emerytury, pobierał on jednak świadczenia rentowe - tłumaczy Sałapa.

Jak ustalił "Nasz Dziennik", na początku stycznia Biuro Emerytalne Służby Więziennej przesłało Morelowi pismo, żądając przedstawienia dowodów uzasadniających dalsze istnienie prawa do świadczeń. Pułkownik Jacek Włodarski, powołując się na obowiązujące zapisy ustawy o emeryturach i rentach, zażądał, by Morel przedstawił dokumenty potwierdzone własnoręcznym podpisem, uwierzytelnione przez organ administracji rządowej lub samorządowej, uprawniające go do takiego świadczenia. Pismo jednak nie zostało przez Morela odebrane, w związku z czym płk Włodarski zadecydował o wstrzymaniu wypłat rentowych od dnia 31 stycznia br. Od tej decyzji Morel może odwołać się do Sądu Okręgowego w Warszawie, w tym celu jednak musiałby pojawić się w Polsce. A to mogłoby oznaczać zatrzymanie i osadzenie w areszcie tymczasowym.

- Stało się to, co się stać powinno. Najlepszym komentarzem byłoby chyba stwierdzenie: "lepiej późno niż wcale". Była przecież na początku lat 90. szansa zatrzymania Morela i postawienia go przed sądem, bo mieszkał wówczas w Polsce, ale widać nie było wtedy woli politycznej rządzących, by rozliczyć tych, którzy wysługiwali się komunistycznej władzy, dopuszczając się tortur i zbrodni - powiedział "Naszemu Dziennikowi" Leszek Żebrowski, historyk.

Salomon Morel czy też Szlomo Morel, bo takiego imienia i nazwiska używał, mieszkając w Polsce, jest zdaniem katowickiej prokuratury odpowiedzialny za śmierć co najmniej 1530 więźniów obozu w Świętochłowicach - Zgodzie. To właśnie Morel tuż po zakończeniu II wojny światowej został z nominacji Urzędu Bezpieczeństwa mianowany komendantem obozu w Świętochłowicach, w którym przetrzymywano głównie polskich mieszkańców Śląska podejrzewanych o podpisanie "volkslisty", Niemców oraz żołnierzy Podziemia Niepodległościowego, którym komunistyczne władze zarzucały "współpracę z nazistami". Decyzja o zatrzymaniu i osadzeniu w obozie zależała od swobodnego uznania funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa (UB) lub powstających w tym czasie organów Milicji Obywatelskiej. Nie była ona poparta żadnymi formalnymi orzeczeniami organów sądowo-prokuratorskich.

 

Fakty mówią same za siebie

 

Obóz świętochłowicki składał się z siedmiu baraków drewnianych podmurowanych, a cały teren otoczony był, wzorem niemieckich obozów zagłady, drutem kolczastym pod napięciem elektrycznym.

Jednoosobowe kierownictwo całego obozu sprawował komendant Salomon Morel, który odpowiedzialny był za istniejące w obozie warunki, a w szczególności za los więźniów. Przebywający w obozie byli torturowani podczas sadystycznych przesłuchań, a wyżywienie i opieka lekarska urągały ludzkiej godności. Złe warunki bytowe oraz sanitarne spowodowały wybuch olbrzymiej epidemii tyfusu plamistego oraz brzusznego, a także dyzenterii. Dopuszczenie do wybuchu epidemii, a następnie niezapobieganie rozprzestrzenianiu się tyfusu, brak podstawowych warunków sanitarnych oraz właściwej opieki medycznej przy panującej w obozie ciasnocie (trzy osoby na jednej pryczy) doprowadziły do masowych zgonów, których liczba dochodziła w okresie nasilenia epidemii do 20-30 przypadków dziennie.

"Doprowadzenie do takiego stanu rzeczy, który był przyczyną śmierci w obozie co najmniej ok. 1,6 tys. osób, obciąża komendanta obozu Salomona Morela, niezależnie od odpowiedzialności za indywidualne przypadki znęcania się nad więźniami" - napisał w oświadczeniu z 30 sierpnia 1996 r. prokurator Piotr Gojny z Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach.

Krótko po rozpoczęciu śledztwa Morel wyjechał z Polski do Izraela. Od tej pory nigdy nie pojawił się już w prokuraturze. W 1998 r. Izrael odmówił ekstradycji Salomona Morela, twierdząc, że zarzucane mu czyny nie były zbrodniami ludobójstwa. Na przesłane kolejne wnioski w sprawie ekstradycji od 2004 r. strona izraelska nie odpowiada w ogóle.

 

Lepiej późno niż wcale

 

- Pozbawienie Morela uprawnień rentowych, tych świadczeń, które przez lata na jego konto wpłacało państwo polskie, jest krokiem w dobrym kierunku. Pokazuje jednak, jak niewiele zrobiono od 1989 r., by doprowadzić do osądzenia, ukarania i pozbawienia nienależnych przywilejów ubeków, esbeków - tych wszystkich, którzy, wysługując się komunistom, działali na szkodę Polski i Polaków - uważa Leszek Żebrowski.

Salomon Morel jest kolejnym funkcjonariuszem systemu komunistycznego pozbawionym w ostatnich dniach świadczeń pieniężnych. Na początku stycznia br. MON wstrzymało wypłatę emerytury stalinowskiej prokurator Helenie Wolińskiej, odpowiedzialnej za aresztowanie i doprowadzenie do skazania na śmierć generała Augusta Fieldorfa "Nila". Było to jednak możliwe tylko i wyłącznie dzięki przeprowadzonej na bezpośrednie polecenie ministra Radosława Sikorskiego kontroli, która wykazała, że Wolińska nie spełniła wymogów formalnych, by takie świadczenia otrzymywać (brak wysługi lat).

- Cieszę się, że po tylu latach niesprawiedliwości coś się zmienia, a mordercom zostają odebrane nienależne uprawnienia, przywileje, emerytury, renty. Przecież Morel czy Wolińska doprowadzili do śmierci tylu ludzi, prześladowali tylu Polaków i teraz Polska miałaby im jeszcze za to płacić? - uważa Franciszek Wawrzyniak, żołnierz AK, środowiska "Syrena".

Do Sejmu trafił już projekt ustawy przygotowanej przez Ministerstwo Sprawiedliwości i PiS, odbierającej uprawnienia emerytalne i kombatanckie tym funkcjonariuszom służb specjalnych PRL oraz sędziom i prokuratorom, wobec których IPN przedstawił akt oskarżenia, a którzy uchylają się od stawienia przed sądem.

Wojciech Wybranowski

 

Nasz Dziennik z dnia 11-12 lutego 2006, Nr 36 (2446)

http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20060211&id=po01.txt


Powrót
|  Aktualności  |  Prawo do życia  |  Prawda historyczna  |  Nowy wymiar heroizmu  |  Kultura  | 
|  Oświadczenia  |  Zaproszenia  |  Głos Polonii  |  Fakty o UE  |  Antypolonizm  |  Globalizm  | 
|  Temat Miesiąca  |  Poznaj Prawdę  |  Bezrobocie  |  Listy  |  Program Rodziny Polskiej  | 
|  Wybory  |  Samorządy  |  Polecamy  | 
|  Przyroda polska  |  Humor  | 
|  Religia  |  Jan Paweł II  | 
do góry