Powrót     Strona Główna Rodziny 
			Polskiej
Nie milkną głosy oburzenia na zbrodniczy projekt ustawy zaprezentowany kilka tygodni temu przez byłą senator SLD Marię Szyszkowską

Czy IPN wznowi śledztwo w sprawie prowokacji kieleckiej? Na tak postawione przez nas pytanie szef pionu śledczego prof. Witold Kulesza szuka odpowiedzi od prawie tygodnia

Krzywdzący napis

 

Ukrywane przez dziesięciolecia prawdziwe motywy, inspiratorzy i sprawcy komunistycznej zbrodni, jaką były zajścia antyżydowskie w Kielcach 4 lipca 1946 r., muszą zostać wreszcie wyjaśnione. Ponad sześćdziesięciu profesorów zwróciło się z listem otwartym do premiera, ministra sprawiedliwości i prezesa IPN o wszczęcie na nowo umorzonego śledztwa Instytutu Pamięci Narodowej. Aby obraz tej sprawy był pełny, Żydzi powinni też zmierzyć się z własną przeszłością: rozliczyć się ze swego zaangażowania w budowę zbrodniczego systemu komunistycznego i udziału w aparacie represji służącym zniewalaniu Polaków. Tymczasem nie czekając na pełne wyjaśnienie kulisów prowokacji kieleckiej, władze Kielc zgodziły się na postawienie żydowskim ofiarom pomnika z napisem, który zrzuca winę na "podburzony tłum", godząc w dobre imię lokalnej społeczności.

 

IPN zaprezentował w sobotę w Kielcach swoją najnowszą publikację pt. "Wokół pogromu kieleckiego". Tom studiów przedstawia najnowszy stan badań nad wydarzeniem, które od 60 lat budzi emocje i jest wykorzystywane do nagonki na Polaków, przypisuje się nam bowiem dokonanie "pogromu" na kieleckich Żydach. Niestety, to jednoznacznie pejoratywne określenie, obce polskiej tradycji i kulturze, w nieuprawniony sposób używane jest od pewnego czasu w pracach naukowych, które powinny używać języka precyzyjnego, wolnego od emocji. Zwłaszcza że wydarzenia kieleckie dalekie są od pełnego wyjaśnienia, a obecna publikacja nie zamyka debaty w tej sprawie, jest tylko jej kolejnym etapem, co przyznaje sam prof. Janusz Kurtyka. Dlaczego więc tom wydany przez ważną instytucję państwową, finansowaną przez polskiego podatnika, nosi w tytule słowo "pogrom"?

- Teza o prowokacji jest bardzo prawdopodobna, ale nie na 100 proc. pewna z braku dowodów - zgodził się prezes IPN. - Ważne, że Żydzi zostali zamordowani przez Polaków, nieważne, czy to byli kielczanie - kontynuował prof. Kurtyka, co wzbudziło duże poruszenie na sali.

Gdy historia z nauki empirycznej zamienia się w postmodernistyczny "punkt widzenia", ustalenie faktów, a więc i prawdy, staje się niemożliwe. Doktor Bożena Szaynok, wskazując na trudności w debacie polsko-żydowskiej, mówiła o dwóch różnych "wizjach". - Żeby stworzyć pełny obraz, trzeba trochę się posunąć, uwzględnić inne racje - przekonywała. Jak w praktyce wygląda to "posuwanie się", zgromadzeni na sali usłyszeli za chwilę od autorki. Doktor Szaynok zgodnie z prawdą powiedziała, że w czasie wojny Żydów spotkała zagłada, a eksterminację Polaków skwitowała eufemizmem "to, co się z nimi działo".

Profesor Jan Żaryn przypomniał, że komuniści i środowiska żydowskie, zwłaszcza w Ameryce, jednym z oskarżonych za zbrodnię kielecką uczynili Kościół katolicki. Od hierarchów żądano potępienia Polaków jako antysemitów i aprobaty dla systemu komunistycznego terroru. Oczywiście biskupi nie mogli tego uczynić. W swoim odważnym memoriale tuż po wydarzeniach 4 lipca 1946 r. ks. bp Czesław Kaczmarek, ordynariusz kielecki, męczennik komunizmu, zgodnie z prawdą napisał, że Żydzi w Polsce są głównymi propagatorami ustroju komunistycznego, którego Naród Polski nie chce, a UB to "organizacja analogiczna do niemieckiej gestapo i kierowana przez Żydów". Profesor Żaryn zwrócił uwagę, że biskupi polscy wielokrotnie sugerowali, iż klucz do poprawnego ułożenia relacji polsko-żydowskich leży w rękach władz komunistycznych i Żydów amerykańskich, którzy powinni potępić udział swoich rodaków w procesie zniewalania Polski.

Określenie "UB to niemieckie gestapo" bardzo nie spodobało się obecnemu na spotkaniu dr. Andrzejowi Żbikowskiemu (pracownik IPN i Żydowskiego Instytutu Historycznego). Cóż, prawda czasem boli, zwłaszcza gdy nie chce się przyjąć jej do wiadomości. - Większość ubeków to rdzenni Polacy, z rodzin katolickich - negował ustalenia swoich kolegów z IPN Żbikowski.

 

Czy będzie wznowienie śledztwa?

 

Z listem otwartym do premiera Kazimierza Marcinkiewicza, ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i prezesa IPN dr. hab. Janusza Kurtyki o wznowienie umorzonego w 2004 r. śledztwa zwróciło się ponad 60 profesorów, wśród których są wybitni historycy. O wznowienie śledztw apelują także członkowie Klubu Inteligencji Katolickiej w Kielcach, którzy podkreślają stanowczo, że mieszkańcy nie mogą odpowiadać za mord na Żydach.

Czy IPN na nowo podejmie umorzone w 2004 r. śledztwo? W ubiegłym tygodniu, w środę, zwróciliśmy się z tym pytaniem do prof. Witolda Kuleszy, szefa pionu śledczego Instytutu. Mimo obietnicy ustosunkowania się odpowiedź nie nadeszła.

 

Wybielanie przez oczernianie

 

Tymczasem władze Kielc jako główny punkt obchodów rocznicowych zaplanowały odsłonięcie pomnika u wylotu ul. Planty. Na sesji Rady Miasta 22 czerwca radni ostatecznie zatwierdzili napis, jaki znajdzie się na monumencie. Obarcza on odpowiedzialnością za zbrodnię "podburzony tłum", który "zamordował Żydów". Napis będzie w językach polskim, angielskim i hebrajskim. O wystawienie w Kielcach pomnika ofiarom "pogromu" wystąpiły władze miasta z prezydentem Wojciechem Lubawskim na czele. Wcześniej odpowiedziały pozytywnie na propozycję, jaką jesienią 2003 r. złożył Jack Saal, amerykański rzeźbiarz pochodzenia żydowskiego. Zaoferował on wykonanie pomnika i obiecał, że pozyska na ten cel fundusze z amerykańskiej agencji rządowej zajmującej się ochroną amerykańskiego dziedzictwa narodowego za granicą (US Commission for the Preservation America's Heritage Abroad). Jack Saal realizuje własny projekt artystyczny pt. "White Wash" - "Wybielanie".

Zamiast od razu odrzucić nikomu niepotrzebny pomysł, gospodarze Kielc rozpoczęli rozmowy ze "sponsorami". Dlaczego nie wzięli pod uwagę, że na domu przy ul. Planty 7/9 wisi już kilka tablic odnoszących się do wydarzeń z 4 lipca 1946 roku? W tej sytuacji kolejne upamiętnienie jest zbędne, rozdrapuje bowiem stare rany i nie służy prawdzie. Nikt nie zapytał też kielczan, czy chcą takiego pomnika, i to w dodatku z napisem, który krzywdzi lokalną społeczność. Nietrudno odnieść wrażenie, że stronie żydowskiej chodzi nie tyle o upamiętnienie ofiar (czy wznoszony w ekspresowym tempie pomnik może być w ogóle jakimś dziełem sztuki?), ile właśnie o ten napis, mający wykrzyczeć wobec świata, że Polacy to antysemici, którzy mordowali Żydów. A stąd już blisko do oskarżeń o odpowiedzialność naszego Narodu za holokaust.

Jak będzie wyglądał pomnik? - Tworzy go mur dość pokaźnych rozmiarów - 4 metry długości, w nim znajdą się elementy symbolizujące ofiary - poinformował nas Bogdan Białek (były redaktor lokalnego wydania "Gazety Wyborczej"), przewodniczący Stowarzyszenia im. Jana Karskiego (finansowanego m.in. z miejskich grantów), który jest pełnomocnikiem prezydenta Kielc ds. organizacji uroczystości rocznicowych. O Stowarzyszeniu zrobiło się głośno w kwietniu br., gdy złożyło ono doniesienie do toruńskiej prokuratury, zarzucając redaktorowi Stanisławowi Michalkiewiczowi popełnienie przestępstwa w postaci "znieważenia ludności żydowskiej". Pretekstem do kuriozalnego oskarżenia stał się felieton, który ceniony publicysta wygłosił na antenie Radia Maryja.

 

Kto płaci, ten wymaga

 

Dlaczego władze Kielc, zamiast bronić swoich mieszkańców przed niesprawiedliwymi stereotypami, powielają antypolskie oszczerstwa? - Postanowiliśmy zachowywać się łagodnie, wręcz ulegle, po to, żeby środowiska żydowskie przekonały się, że nie boimy się tej historii i nie jesteśmy zatwardziali - przyznaje Artur Sobolewski, dyrektor Wydziału Projektów Strukturalnych i Strategii Miasta w Urzędzie Miejskim w Kielcach.

Kto płaci, ten wymaga. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że amerykański fundator i silnie powiązane z administracją rządową USA lobby izraelskie mocno naciskali, by na pomniku znalazło się imienne wskazanie, że to mieszkańcy Kielc zaatakowali i zamordowali Żydów. Po konsultacjach z Radą Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa napis mówi o "podburzonym tłumie". Andrzej Przewoźnik, sekretarz generalny Rady, tłumaczy, że opiniując kolejne wersje inskrypcji, bazowano na ustaleniach historyków i IPN. - Teraz napis jest do przyjęcia - uważa.

- Taka informacja przesądza w sposób nieprawdziwy o faktycznym charakterze zbrodni kieleckiej. Tłumaczy ją jako rzekomy efekt spontanicznego wybuchu polskiego antysemityzmu, a nie skutek działań NKWD i polskiej bezpieki - nie kryje oburzenia prof. Jerzy Robert Nowak. Historyk zwraca uwagę na jeszcze jeden element. Twierdzenie, że Żydzi padli ofiarą podburzonego tłumu, sprzeczne jest ze zdecydowaną większością dotychczasowych opracowań, głoszących, że najwięcej ofiar zajść kieleckich zginęło z rąk wojska, żołnierzy KBW i milicji. - Nawet prokurator Krzysztof Falkiewicz z IPN w swoim uzasadnieniu umorzenia śledztwa kieleckiego w 2004 r. przyznawał, że aż 11 osób zginęło od postrzałów, a 6 od ran kłutych, zadanych bagnetami wojskowymi - przypomina prof. Nowak, odwołując się do świeżo wydanej książki IPN "Wokół pogromu kieleckiego". Ze wspomnianego raportu prokuratora Falkiewicza i zeznań zamieszczonych w tomie IPN wynika, że władze komunistyczne fałszowały różne materiały procesowe. - Jaka jest pewność, że nie sfałszowały protokołów oględzin ofiar, by pomniejszyć skalę udziału wojska i milicji w masakrze? - pyta prof. Nowak.

Przyjęty na sesji rady miasta 22 czerwca napis na pomniku brzmi:

"Pamięci Żydów zamordowanych w Kielcach 4 lipca 1946 r.

Przed II wojną światową Kielce zamieszkiwało ok. 21 tysięcy Żydów. Większość z nich niemieccy okupanci deportowali na śmierć do obozu zagłady w Treblince.

Po wojnie część Żydów ocalałych z zagłady wróciła do Kielc. Przybyli tu także Żydzi pochodzący z małych miasteczek Kielecczyzny i z dawnych polskich terenów wschodnich.

4 lipca 1946 roku podburzony tłum zaatakował i zamordował Żydów. Wydarzenia te stały się jedną z przyczyn emigracji ocalałych z zagłady Żydów do Izraela, Stanów Zjednoczonych Ameryki i innych krajów.

W hołdzie ofiarom pogromu, by pomnik ten stał się dla ludzi przestrogą i wołaniem o tolerancję i wzajemne zrozumienie między sąsiadami"

Małgorzata Rutkowska

 

Nasz Dziennik z

http


Powrót
|  Aktualności  |  Prawo do życia  |  Prawda historyczna  |  Nowy wymiar heroizmu  |  Kultura  | 
|  Oświadczenia  |  Zaproszenia  |  Głos Polonii  |  Fakty o UE  |  Antypolonizm  |  Globalizm  | 
|  Temat Miesiąca  |  Poznaj Prawdę  |  Bezrobocie  |  Listy  |  Program Rodziny Polskiej  | 
|  Wybory  |  Samorządy  |  Polecamy  | 
|  Przyroda polska  |  Humor  | 
|  Religia  |  Jan Paweł II  | 
do góry