Powrót     Strona Główna Rodziny 
			Polskiej
Nie milkną głosy oburzenia na zbrodniczy projekt ustawy zaprezentowany kilka tygodni temu przez byłą senator SLD Marię Szyszkowską

Na badanie, zabieg czy operację czekamy rok, dwa, trzy...

Kolejki po życie

 

Dyrektorzy szpitali skarżą się, że mają wyczerpane limity na niektóre procedury medyczne, a chorzy umierają, zanim doczekają się wyznaczonego terminu na badanie, zabieg czy operację. W Wojewódzkim Szpitalu Zakaźnym w Warszawie na rozpoczęcie leczenia chorych z zapaleniem wątroby typu B i C zapisy przyjmowane są na... 2008 rok. W szpitalach kardiologicznych na operacje wad serca trzeba czekać w 300-osobowej kolejce. Rehabilitację m.in. po udarach mózgu można odbyć po ponad roku. To nie są wyjątkowe sytuacje. Długie oczekiwanie na nieraz ratujące życie usługi medyczne to już, niestety, reguła.

 

Specjaliści podkreślają, że szybkie rozpoczęcie leczenia wirusowego zapalenia wątroby jest ważne. - Jeżeli pacjent przyjdzie dziś się zapisać na leczenie interferonem, to zostanie przyjęty w... 2008 r. Proszę sobie wyobrazić, co może się z nim stać do tego czasu - mówi Agnieszka Kujawska-Misiąg, zastępca dyrektora ds. administracyjnych w Wojewódzkim Szpitalu Zakaźnym przy ul. Wolskiej w Warszawie. Dodaje też, że szpital nie otrzymuje pieniędzy za monitorowanie leczonego pacjenta. - Trzeba przecież wykonać takiemu pacjentowi dodatkowe badania, monitorować skuteczność leku itp. Nie mamy na to pieniędzy, my teraz po prostu kredytujemy NFZ. Odbywa się to często kosztem pracowników szpitala - tłumaczy Kujawska-Misiąg. Pacjenci często oskarżają personel medyczny szpitala o taki stan rzeczy, ale wina leży nie po ich stronie, gdyż placówka już dawno ma wyczerpany limit na ten rok.

Problem kolejek dotyczy nie tylko szpitali zakaźnych, ale również placówek kardiologicznych czy rehabilitacyjnych. Andrzej Wolanin, dyrektor ds. leczniczych w Szpitalu Wojewódzkim w Przemyślu, poinformował nas, że na zabieg koronarografii (diagnozowanie stanu naczyń wieńcowych) i koronaroplastykę (udrażnianie naczyń) czeka w kolejce 336 osób. - Jesteśmy ograniczeni limitami. Na ten rok już mamy wyczerpany limit - mówi Wolanin. Dodaje, że szpital i tak ma nadwykonania usług medycznych, za które placówka nie otrzymała jeszcze zwrotu od Narodowego Funduszu Zdrowia. - Niestety, społeczeństwo nasze starzeje się, choroby układu krążenia będą więc nadal na pierwszym miejscu wśród najczęściej występujących i trzeba, żeby władza zastanowiła się nad tym problemem i zaczęła działać w tym kierunku - mówi Wolanin.

W Szpitalu Specjalistycznym im. Jana Pawła II w Krakowie na operację wad serca i aorty piersiowej w krążeniu pozaustrojowym czekają 384 osoby.

W Szpitalu Uniwersyteckim im. dr. Antoniego Jurasza w Bydgoszczy na rehabilitację m.in. po udarze mózgu czeka 600 osób - obecnie ostatnia osoba z listy może mieć udzielone świadczenie za 1,5 roku. W tym szpitalu na leczenie i interwencję kardiologiczną czeka ok. 1400 chorych, a na operacje kardiochirurgiczne - ponad 600. - Niektórzy chorzy umierają, nie doczekawszy swojej kolejki - poinformował nas dr n.med. Stanisław Prywiński, zastępca dyrektora ds. lecznictwa w tymże szpitalu. Powód takiego stanu rzeczy jest podobny jak w innych placówkach - obowiązują limity.

Pracownicy Narodowego Funduszu Zdrowia podają, że na stronach internetowych każdego regionalnego oddziału chory może znaleźć informację, w jakim szpitalu są mniejsze kolejki i w związku z tym szybciej otrzyma potrzebne świadczenie zdrowotne. Z kolei pacjenci skarżą się, że w większości placówek są gigantyczne kolejki. Zdaniem prezesa NFZ Jerzego Millera, chorzy zapisują się na kilka list i stąd taka sytuacja. Poinformował on nas, że przygotowywane jest rozporządzenie odnośnie do dopuszczalnego czasu oczekiwania na świadczenie medyczne, a także kryteriów umieszczania na liście. Ale czy to pomoże?

Anna Zalech

 

-----------------

 

W wędzidle kontraktu

 

Z dr. n.med. Stanisławem Prywińskim, zastępcą dyrektora ds. lecznictwa w Szpitalu Uniwersyteckim im. dr. Antoniego Jurasza w Bydgoszczy, rozmawia Anna Zalech

 

Ilu pacjentów oczekuje w Pańskim szpitalu na operację kardiochirurgiczną czy rehabilitację, m.in. osób po udarze mózgu?

- Na rehabilitację oczekuje ok. 600 chorych. Przyjmujemy osoby po zawałach mózgu, udarze, urazach czaszki itp. Mamy nowocześnie wyposażony szpital, niestety, nie jesteśmy w stanie przyjąć wszystkich od razu, którzy się do nas zgłaszają. Mamy 32 łóżka, jeden turnus trwa 4-6 tygodni. Moim zdaniem, państwo powinno zapewnić tym chorym całodobową opiekę w profesjonalnych domach, natomiast szpital powinien jedynie wytyczać, jaka ścieżka rehabilitacyjna jest najlepsza dla danego pacjenta.

Kolejki mamy również w kardiologii inwazyjnej i kardiochirurgii. Obecnie na interwencję kardiologiczną oczekuje około 1400 chorych, a na operację kardiochirurgiczną - ponad 600. U wielu z nich dochodzi do pogorszenia stanu zdrowia. Chorzy ci wymagają nagłej interwencji i wdrożenia procedury ratującej życie. Niektórzy jednak, mówiąc brutalnie, umierają, nie doczekawszy swojej kolejki. Niestety, nie jesteśmy w stanie przyjąć wszystkich. Związane jest to z limitami zawartymi w narzuconym kontrakcie przez Narodowy Fundusz Zdrowia, który nie chce płacić za procedury wykonane ponad zakontraktowane świadczenia zdrowotne ratujące życie. W bieżącym roku NFZ winien jest nam za pierwsze 5 miesięcy ponad 8 mln zł. Zadłużenie naszego szpitala wynika głównie z odmowy zapłaty za już wykonane świadczenia na rzecz potrzebujących chorych.

 

Gdzie tkwi problem tak długich kolejek?

- Nie jest tajemnicą, że nasze społeczeństwo choruje, natomiast dostęp do bezpłatnych, profesjonalnych badań jest ograniczony. Tymczasem powinno wykonywać się takie badania natychmiast, jeżeli istnieje choćby cień podejrzenia, np. raka żołądka. Proszę sobie wyobrazić taką sytuację - chory podejrzewany o to schorzenie czeka pół roku na badanie, po tym okresie, jeżeli rzeczywiście zaatakował go ten nowotwór, ma małe szanse na wdrożenie właściwego leczenia, dającego dużą szansę na wyzdrowienie. Podobnie jest w innych dziedzinach medycznych. Oczywiście wykonuje się kosztowne badania, które wykluczają chorobę. I tego nie da się uniknąć.

Dziękuję za rozmowę.

 

 

Nasz Dziennik z 18-19 czerwca 2005

http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20050618&id=po01.txt

 


Powrót
|  Aktualności  |  Prawo do życia  |  Prawda historyczna  |  Nowy wymiar heroizmu  |  Kultura  | 
|  Oświadczenia  |  Zaproszenia  |  Głos Polonii  |  Fakty o UE  |  Antypolonizm  |  Globalizm  | 
|  Temat Miesiąca  |  Poznaj Prawdę  |  Bezrobocie  |  Listy  |  Program Rodziny Polskiej  | 
|  Wybory  |  Samorządy  |  Polecamy  | 
|  Przyroda polska  |  Humor  | 
|  Religia  |  Jan Paweł II  | 
do góry