Powrót     Strona Główna Rodziny 
			Polskiej
Witold TOMCZAK

Witold TOMCZAK

 

Poseł Rzeczypospolitej Polskiej do Parlamentu Europejskiego

 

Bruksela, dnia 4 grudnia 2007

 

 

 

 

 

Nowa Unia będzie państwem.

Informacje o treści traktatu reformującego nie są tajne, ale jednak jakoś dziwnie nie nagłośnione wobec opinii publicznej. Stąd każda prawdziwa informacja o traktacie jest użyteczna dla debaty publicznej i należy się cieszyć z jej publikacji.

 

Pan prof. Jan Barcz, specjalista prawa europejskiego, w wywiadzie udzielonym "Gazecie Wyborczej" (30 listopada 2007) stwierdził, iż nie ma wątpliwości, że traktat z Lizbony istotnie zmienia zakres kompetencji przekazanych przez Polskę na rzecz Unii. Tytułem przykładu wskazał obszar współpracy sądowej i policyjnej w sprawach karnych, który zostanie objęty jednolitym unijnym reżimem prawnym

i ograniczone zostanie w tym zakresie prawo weta Państw Członkowskich.

 

Szkoda, że w wypowiedź swą wplótł opinię, iż wskutek przyjęcia traktu lizbońskiego Unia zmieni się w jednolitą organizację międzynarodową. Ta opinia zawiera niestety bardzo istotną dezinformację.

 

Unia jest organizacją międzynarodową, czy może raczej ponadnarodową, skoro jej korpus prawa jest nadrzędny wobec prawa Państw Członkowskich. Traktat lizboński przekształci ją natomiast w super-państwo kontynentalne. Pan prof. Barcz usiłuje ukryć ten fakt za nowatorskim pojęciem "jednolitej organizacji międzynarodowej". Była pani Minister Spraw Zagranicznych Anna Fotyga w debacie sejmowej (w marcu tego roku) okazała się bardziej "szczera" i użyła terminu quasi-państwo, też omijając przyznanie oczywistego faktu, iż po traktacie nie będziemy już mieli do czynienia z rzeczywistością organizacji międzynarodowej, lecz z rzeczywistością państwa unijnego.

 

Państwo to podmiot prawa, który stanowi ludność osiadła na określonym terytorium i wyposażona w suwerenną władzę. Wszystkie te cechy spełni Unia Europejska po traktacie reformującym. Już dziś posiada ludność (obywatele Państw Członkowskich są obywatelami Unii). Już dziś obejmuje terytorium Państw Członkowskich i na nim rozciąga się obowiązywanie wspólnotowego korpusu prawa i kompetencje całego szeregu wspólnotowych instytucji. Brak było jedynie organu wyrażającego suwerenność Unii, którym stanie się jej Prezydent. Barierę dla rozwoju suwerenności Unii stanowiło też prawo weta Państw Członkowskich w sprawach polityki zagranicznej i bezpieczeństwa oraz polityki wewnętrznej, które zostanie radykalnie ograniczone. Krótko mówiąc - Unia będzie państwem.

 

Będzie to państwo federacyjne, której to federacji podmiotami będą Państwa Członkowskie. Warto jednak pamiętać o znamiennych wypowiedziach polityków takich jak Romano Prodi, który już w 1999 roku publicznie wyrażał marzenie,  że dzieci urodzone w Unii po 2000 roku, w chwili dojścia do pełnoletności będą miały w paszportach wpisaną "narodowość europejską". Także takich jak Jo Leinen, przywódca socjalistów w Parlamencie Europejskim, który ostatnio dowodził, iż przyjęcie traktatu reformującego stanie się "milowym krokiem na drodze od Unii państw do Unii obywateli". 

            Tym, którzy chcieliby powyższe argumenty osłabić, zarzucając im nadmierną skłonność do teoretyzowania, warto przypomnieć, iż w traktacie przeprowadzone jest uznanie państwowego statusu Unii. Mianowicie poprzez stwierdzenie o przystąpieniu Unii do "Europejskiej konwencji w sprawie praw człowieka i wolności podstawowych" z 1950 roku. 

 

Warto wiedzieć, że stronami tej konwencji są wyłącznie państwa, w tym wszystkie Państwa Członkowskie Unii. Tym samym Państwa Członkowskie pośrednio uznają status Unii jako państwa. Przekształcanie unii trwa. Dziś obserwujemy kolejny krok na tej drodze. Kierunek kolejnych możemy łatwo przewidzieć.

Można by zapytać - skąd ta szczególna powściągliwość w ujawnianiu polskiej opinii publicznej istoty przygotowywanych zmian traktatowych? Otóż z powodu Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej. Dopuszcza ona przekazywanie niektórych kompetencji organów Państwa organizacjom lub organom międzynarodowym. Nie dopuszcza ona natomiast przekazywania tych kompetencji innemu państwu. To byłoby oczywistym złamaniem Konstytucji. Jako takie czyniłoby akt przekazania nieważnym i rodziłoby problem odpowiedzialności konstytucyjnej konkretnych osób.

Wywiad z panem prof. Barczem zawiera też wyjaśnienie pewnej zagadki - dlaczego zwolennicy przyjęcia przez Polskę Karty Praw Podstawowych gotowi są pomimo wszystko podtrzymać wspólne polsko-brytyjskie zastrzeżenia wobec Karty? Otóż dlatego, że bez tego ustalenia nie mogliby liczyć na poparcie PiS w procesie ratyfikacji traktatu, a niezbędne będzie przecież dwie trzecie głosów w Sejmie. W ten sposób uzyskujemy kolejne potwierdzenie, że sprawcy poddania Rzeczpospolitej Polskiej pod władzę zwierzchnią Unii Europejskiej wcale nie zamierzają w tej sprawie zasięgać opinii Narodu. Chcą załatwić sprawę za plecami Polaków. 

 

Nam Polakom - jeżeli gmatwanie będzie nadal tak skuteczne jak dotąd - pozostanie jedynie snucie analogii pomiędzy działalnością polityków zatwierdzających traktat reformujący, a działalnością niesławnego sejmu grodzieńskiego, zatwierdzającego rozbiory.

 

 

(-) Witold TOMCZAK


Powrót
|  Aktualności  |  Prawo do życia  |  Prawda historyczna  |  Nowy wymiar heroizmu  |  Kultura  | 
|  Oświadczenia  |  Zaproszenia  |  Głos Polonii  |  Fakty o UE  |  Antypolonizm  |  Globalizm  | 
|  Temat Miesiąca  |  Poznaj Prawdę  |  Bezrobocie  |  Listy  |  Program Rodziny Polskiej  | 
|  Wybory  |  Samorządy  |  Polecamy  | 
|  Przyroda polska  |  Humor  | 
|  Religia  |  Jan Paweł II  | 
do góry