Powrót     Strona Główna Rodziny 
			Polskiej
Bajki Krasickiego

Abp Ignacy Krasicki

ur. 1735  -  zm. 1801

 

BAJKI

(WYBÓR)

 

 

Ptaszki w klatce

"Czegoż płaczesz? - staremu mówił czyżyk młody -

Masz teraz lepsze w klatce niż w polu wygody".

"Tyś w niej zrodzon - rzekł stary - przeto ci wybaczę;

Jam był wolny, dziś w klatce - i dlatego płaczę".

 

 

Wilk i owce

Choć przykro, trzeba cierpieć; choć boli, wybaczyć,

Skoro tylko kto umie rzecz dobrze tłumaczyć.

Wszedł wilk w traktat z owcami. O co? O ich skórę;

Szło o rzecz. Widząc owce dobrą koniunkturę

Tak go dobrze ujęły, tak go opisały,

Iż się już odtąd więcej o siebie nie bały.

W kilka dni ten, co owczej skóry zawżdy pragnie,

Widocznie, wśród południa, zjadł na polu jagnię.

Owce w krzyk! A wilk na to: "Po cóż narzekacie.

Wszak nie masz o jagniętach i wzmianki w traktacie".

Udusił potem owcę: krzyk na wilka znowu;

Wilk rzecze: "Ona sama przyszła do połowu".

Niezabawem krzyk znowu i skargi na wilka.

Wprzód jedną, teraz razem zabił owiec kilka.

"Drudzy rwali - wilk rzecze - jam tylko pomagał".

I tak, kiedy się coraz większy hałas wzmagał,

Czyli szedł wstępnym bojem, czy się cicho skradał,

Zawżdy się wytłumaczył - a owce pozjadał.

 

 

Pan i pies

Pies szczekał na złodzieja, całą noc się trudził;

Obili go nazajutrz, że pana obudził.

Spał smaczno drugiej nocy, złodzieja nie czekał;

Ten dom skradł; psa obili za to, że nie szczekał.

 

 

Wół minister

Kiedy wół był ministrem i rządził rozsądnie,

Szły, prawda, rzeczy z wolna, ale szły porządnie.

Jednostajność na koniec monarchę znudziła;

Dał miejsce woła małpie lew, bo go bawiła.

Dwór był kontent, kontenci poddani - z początku;

Ustała wkrótce radość - nie było porządku.

Pan się śmiał, śmiał minister, płakał lud ubogi.

Kiedy więc coraz większe nastawały trwogi,

Zrzucono z miejsca małpę. Żeby złemu radził,

Wzięto lisa: ten pana i poddanych zdradził.

Nie osiedział się zdrajca i ten, który bawił:

Znowu wół był ministrem i wszystko naprawił.

 

 

Jagnię i wilcy

Zawżdy znajdzie przyczynę, kto zdobyczy pragnie.

Dwóch wilków jedno w lesie nadybali jagnię;

Już go mieli rozerwać; rzekło: "Jakim prawem?"

"Smacznyś, słaby i w lesie!" - Zjedli niezabawem.

 

 

Wilk i owce

Wilk, chociaż to ostrożny, przecie że żarłoczny,

Postrzegł ścierwo, chciał dostać i wpadł w dół poboczny.

Siedzi w jamie a wzdycha; wtem owieczki słyszy.

Patrzą w dół, aż wilk w jamie siedzi, ledwo dyszy.

Odezwał się na koniec, rzekł do nich powolnie:

"Nie wpadłem, za pokutę siedzę dobrowolnie:

Trzeba czynić pokutę za boje, za groźby,

Za to, żem was pożerał..." Owce zatem w prośby:

"Wynidź z dołu!..." "Nie wyjdę!..." "My będziem podnosić..."

Droży się wilk, na koniec dał się im uprosić.

Jęły się więc roboty i tak pracowały,

Że go ze dna samego jamy wydostały.

Wyszedł, a zawdzięczając nierozumnej kupie,

Pojadł, pogryzł, podusił wszystkie owce głupie.

 

 

Dziecię i ojciec

Bił ojciec rózgą dziecię, że się nie uczyło;

Gdy odszedł, dziecię rózgę ze złości spaliło.

Wkrótce znowu Jaś krnąbrny na plagi zarobił,

Ojciec rózgi nie znalazł - i kijem go obił.

 


Powrót
|  Aktualności  |  Prawo do życia  |  Prawda historyczna  |  Nowy wymiar heroizmu  |  Kultura  | 
|  Oświadczenia  |  Zaproszenia  |  Głos Polonii  |  Fakty o UE  |  Antypolonizm  |  Globalizm  | 
|  Temat Miesiąca  |  Poznaj Prawdę  |  Bezrobocie  |  Listy  |  Program Rodziny Polskiej  | 
|  Wybory  |  Samorządy  |  Polecamy  | 
|  Przyroda polska  |  Humor  | 
|  Religia  |  Jan Paweł II  | 
do góry